Portal Poetycki NAMIDA

2017-09-23



losowy cytat:


Polecamy:

www.poezja.org
www.poezja.org

poezja - księgarnia


Poezja

Ostatnio Dodane Wiersze:
:::

Lejb Witoszyn

psia kość

o tym że się z niego wzięła
wiedzą wszyscy

alan komplikował sobie życie
z czasem
zaczął komplikować sobie kobiety

konstruował na poddaszu
dobrze już znane mechanizmy

konstrukcje wypuszczał oknem
naiwnie nie wierząc
w prawo ciążenia

pewnego dnia zaczął padać deszcz
wzięła się kropla z oka alana
i popłynęła do morza

zdziwiony alan
zlizał z wargi okruch
i przepłynął morze


Lejb Witoszyn

light side of the moon...

nie było w nim umierania
może dlatego że zamykaliśmy go
przed bogiem
albo przed kimś jeszcze większym

ścielę ci łóżko jakubie
kocham ciebie anno
ale wobec-- nie mam nic

drogi którymi chodzę
a które łącząc się
pod kreską horyzontu
przypominają przyszłość -- to nic

mój synek jakub - był
ale rozpłynął się
w trzykropek


Ona Kot

klepsydra

wieczór koloru sepii
chwytasz obraz powiekami
idziesz

schyl się pode mną
policzki wygniotą
mrok z zakamarków

przesyp przeze mnie
włosy
palce
usta
w czas zamieniana
mierzę siebie piaskiem


Ewelina Kwiatkowska

dwa na dwa

dwa na dwa
samotności powietrza
bez natrętnych szeptów
wieczornych fal tsunami

dwa na dwa

jeden na jeden
od biedy wystarczy
i ten
odświeżacz o
zapachu mandarynek


Marek Mikutowicz

Dotyk

W palcach mam dotyk chitynowy
wzrok mój wychodzi z oślepienia
małe bezmózgie białe teraz
rozrywa kokon i jest pszczoła

i świeżą krew jak plaster miodu
w ul serca pusty przy mnie tłoczy
pulsuje płomień gdy pod skórą
rozrywam kokon i jest pszczoła

małe bezważkie białe teraz
od słońca życia wzrok odwraca
aby umierać i powracać

aortą łodyg ścieżką serca
na innych kwiatach nektar zbierać
i znów się rodzić i umierać


Sławek Elsner

nikt tutaj na mnie nie czeka

dzisiaj śnieg wygląda jak szkliwo. choć centrum
jest bardziej rozmyte niż zwykle, to nie ma mgły.
po prostu nikt tutaj na mnie nie czeka. czarny
dziób rozłupuje puste ziarenko na ulicy posypanej

piachem - tak się nazywam. z dnia na dzień
coraz bardziej blednę, bo zima odbiera mi połysk.
każe się kłaść pod śniegiem i drżeć. doszedłem
już tak daleko jak odwilż. pod szklistą warstwą

kapię i płynę.


Dariusz J. Piotrowski

haiku

czerwone słońce
sunie w nieba południe
klucz dzikich gęsi


Dariusz J. Piotrowski

haiku

Ciche warknięcie,
kła błysk. Pies się wyrywa.
Zmyka wiewiórka.


Piotr Mogri

haiku

Wschodzące słońce
Rozchyla żółte płatki
Kwitnący grążel


Piotr Mogri

haiku

nadrzeczne łąki
kwiat niezapominajki
błękit w zieleni


Piotr Mogri

haiku

zimny poranek
wicher niesie przez bagna
klangor żurawi


Marek Kozubek

haiku

Soczysta plama
Z przydrożnej gruszy upadł
Dojrzały owoc


Dariusz J. Piotrowski

haiku

iskra z ogniska
umyka w gąszcze trawy
zraniony pająk


Gabriel Sawicki

haiku

nie ma księżyca
nieprzenikniona ciemność
szelest w lesie, deszcz


Kometa

*** (kropka kreska ja)

kropka
kreska
ja

służebnica
bezpańska
nie zasługuję na pana
i świat

morski alfabetycznie
zwichniętym poczuciem winy
opuszczam kurtynę

słownie trzynaście
działek gwiezdnego pyłu

sprzedaję
drewniane serce
jak zapałki

kropka
kreska
i moja wszechświęta
samotność


Gabriel Sawicki

haiku

jesienny listek
taflą jeziora płynie
srebrzysty łabędź


Piotr Mogri

haiku

ścieżka na łące
leżący wśród kamieni
rozdeptany świerszcz


Kometa

pan to mi ma

głos
milczący unieśmiercaniem i

przesiąkłam krwią
kształtu
w igliwiu żył
mnie znajdziesz

papilarną strugę bólu
na koniuszku
słoneczności palców

-trupom nie patrzą na
dłonie


to znowu nie ja

kostnieją wspomnienia
widma z trójwymiaru
jutra
nie chcę doczekać

daj mi noc
o świcie strąć
deszcz


Mirka "mia"

Wyskok

Zagadki. Co dzisiaj wyskoczy z cylindra?
Czy słowonoże przebiją dla zabawy, zanim
cyrkowy namiot znowu zamieni się w dom?

A ja cię pierdolę - powiedział to tak
łagodnie, że nie wiedziała czy zaprasza ją
do łóżka czy wyrzuca za drzwi.

Kiedy gaśnie śmiech i światła na arenie,
wchodzi w ten spokój nie otwierając oczu.
Po omacku wdrapuje się na trampolinę;
skacze w ciemno i nic już nie ma znaczenia.

Złamać kark trudniej niż złamać dane słowo.
Jeśli coś musi umrzeć, niech umiera szybko,
bez sztucznego utrzymywania przy życiu.
Tak jest bardziej po ludzku i nie zaboli.


Grzegorz Winkel

Lodge na Kaszubach

Mając wybór zawsze wypiję wino czerwone wytrawne
shiraz mataro w ostateczności cabernet sauvignion
najchętniej banrock station rocznik 2000
w komplecie z dwoma zdjęciami szczególnie
takie mikroskopijne reminiscencje znad talerza
seler panierowany z odrobiną żurawiny a potem
przepyszny deser dla martwego oblicza
pudding chlebowy podlany tanią whiskey
dla kontrastu sielanki rodzinnej rodem z NFI
taki stempel dla domku z kart kruchego
ciasta niepróbowanego nigdy wcześniej
drażniącego podniebienie przy dębowym stole-lotnisku
rodzinnie mimo różnicy w pojmowaniu meaning of life
taras w sąsiedztwie pola do mini-krykieta
niewielkie małe jezioro czarne albo białe
bądź kawa w kolorze dostosowanym do smaku
w dzbanku gorącym i parze wielkich filiżanek
mieszana para w wieku poprodukcyjnym zagubiona
w deszczu próbowała dotrzeć na Trafalgar Square
bez pomocy osobistej asystentki wysiadła tutaj
marketingowiec z danona pasjonat odtwarzania
scen bitewnych w obsadzie ołowianych żołnierzyków
malowanych własnoręcznie farbami wodoodpornymi
przynajmniej zapach deszczu na to wskazywał
i skondensowane powietrze między poręczami schodów
cygaro rozmiaru xxl w towarzystwie hiszpańskiego konkwistadora
przy małym barze wypalane w podziemiach jazz'u
standardy i degustacja nowozelandzkiej gościnności
nieznane wcześniej zmysły w pierwszy majowy weekend


Iza Smolarek

fanaberia

a kiedy mistrz imiona myli?

cień tak samo rodzi się z dołu do góry
sąsiad niemożliwie kaszle od piątej trzydzieści
małe zamieszanie na granicy rąk
niewysłane zdanie nagle zmienia nagłówek
jasno sformułowane poglądy których nie da się
obejść

dojrzewa pretekst

wewnątrz drzemie kultura Tak ciasna powłoka
która narasta nie da się jednak oszukać
bo instynktem wypełza po każdej burzy
przy stole mądrzejsza o noc małgorzata
pies ujada miarowo
wódka to chłodzi to rozpala płuca


Marta Magdalena

Panie Norbercie K!

zbrzydło mi dopalanie się

od dziś noc
czar na papirus -
ów dym
nie żar
w oku wina
gaśnie

bezsilna ja budda
sobie nie wierząca

rakiem serca
cofam
poważanie


Kometa

a kuku. i już mnie nie ma...

podobno tonąc zostanę ptakiem.
skrzydlatym trupem na dnie nieba
koloru oślepłych tęczówek.
w cierniowych koronach,

wyłowią mnie kiedyś.
księżniczkę w kryształkach soli,
z okruchami bursztynu we włosach.
może wzrośnie moja cena odwoławcza

siódmego dnia o zachodzie
księżyca; za katar wschodzącego.
odpocznę. przekupię łzami jezioro
(zawsze chciało zasłonąć...).

według psychologującej się
w umysłach bezbłędnie dorosłych,
jestem niedojrzała emocjonalnie
wywieźć gówniarę na Sybir! brrr

oto ja. wampir energetyczny;
od dawna na głodzie,
szperam w misiowej sierści dzieciństwa
szukając punktu zaczepienia zaufania.

na krótko. komukolwiek.
może pani? no proszę... ja tak bym chciała.
nie. nie jestem warta złamanego słowa;
za dużo nas - troje to już tłum.

nie ma nic za darmo.
może chociaż na kredyt, albo raty?
waga i miarka obwodu ufności...
niewinnie zamknę sobie oczy. zapomnij, że tu byłam

przyćpana wietrznym momentem z
ramionami w dół. opuszczam
plac broni. wojna akacji skończona!
wiesz, nie sprowadzono mi przyjaciela.


Anastazja Pędraś

hołysz

niebo parawanem
otwarte dla wszystkich
nieme nocne kino
Discovery Chanel

kolie skradł w bezruchu
człowiek bez klosza
w pusty lombard złożył depozyt

kartonowa galaktyka Tantala
gratisowy mikrokosmos
na zagłówku betonowym
dominium persona


Robert Fronczak

haiku

lustrzany blask chmur
szmer zza zieleni liści
lśni leśny ruczaj


Łukasz Kiszka

spokój cisza oczekiwanie. mogę umierać

dziadek rozchylił trzecią nogę. odepchnął okiennicę i wyglądnął
zagadkowo. pezjzażowy sfinks z oczami pod zieloną czupryną
kruszy się pod naporem wyrastających od góry skał. płynność
i padający od horyzontu cień musi choć oprzeć się o to trzecie.

nie dziwi ruch brwi drewnianą nogą - w stronę wygodniejszą.
i grymas. zdradliwy ruch sfinksa - z naturalności martwego -
odkrywa tajemnicę pogody i meteorologia nie znaczy już nic.
obrączka szuka oparcia w szparze podłogi wsuwa się głębiej

( jak się to wypełni i będzie słychać brzdęk znaczy że jest w szkatułce).

skoro siwe włosy przestały mieć znaczenie nawet w tej lekkości
obcięte modlitwy dziadek obgryza mizernym ruchem warg. mówi też
o wojnie i o zmęczeniu. i mówi mu że sfinks i tak zrobi co zechce.


Mirka "mia"

Fiś

Wysuwam język i śnieg topi się jak na patelni;
co może bardziej smakować niż chwytane
w biegu kruche wafelki prosto z nieba? Pycha.
Przydrożny salon masażu, kąpiele błotne stóp
w rozgrzanych kałużach, prysznic z pękniętej
chmury; i ta durnowata, rozchichrana radość.
Infantylna na maksa i jeju jak mi z tym dobrze.

Ile mości garnitury i wy wielebne garsonki, trzeba
waszym zdaniem mieć lat, żeby zacząć leczyć fisia?

(wyobraź sobie Stasiu, że ta wariatka mówi juhu
i nosi się za krótko; czy wiesz,że u naszego Kazia
na imieninach jadła rybę palcami? Porażka!)

Karuzele, wrotki-wędrowniczki, plażowe kokardy,
jazdo na tyłku z zaśnieżonej górki, czemu się mam
was wyrzec ? Za wcześnie urodzona dla nadętych,
też mam się nadąć, statecznie stąpać zamiast biegać?
O, do cholery, finito! Z daleka od mojej metryki
dziadki - równolatki. Wasze kalesony i migreny,
moje latawce i cudne manowce. Mój fiś, wasze ę, ą.

W parku sztywnych z wami nie pod rękę mi jakoś.
Za wysokie obcasy jak na moje nogi. Bez dwóch zdań.


Adam Szadkowski

***(porwany)

porwany na skały
na strzępy się darłem
gardło
godło i tak ledwo bijące
wszystko

czy obok niepokoju w słowach
znajdzie ktoś
skoszony ostrym żelazem
układ mój z Bogiem
Krwionośnym?

gdy krzyk ucichnie
zatapiając się
w smolonych drzewach
w pazury ptaków
czy ktoś wywoła duch mój
by skrajem płótna
ściegiem prostym do domu wrócił?

sił brakło
decydują już tylko
przydrożne ciche kapliczki
tam gdzie
diabeł traci zęby

i wrony
te
co dziobią rękojeść ręki
rozchylone dzikie usta -
bezkrwawe już pamięci skrzepy


Monika Mosiewicz vel s3ga

w imię

w końcu pogrzebiesz się bez wyjaśnienia
w swoim zapuszczonym ogrodzie
a ogród będzie brzęczeć
nad pochylonymi głowami
tylko przekleństwa rzucane przez
sen: nie moi jesteście nie moi

lecz kiedy już cię nie będzie
ja będę bardziej niż pszczoły:
pielęgnować matki jedna za drugą
i pracowicie odmawiać
imiona wszystkich ojców
aż jedno dosięgnie mnie wysoko


Pan Pelman

haiku

drzazga żywiczna
sypią się kwiaty wiśni
wiosenny wicher


Piotr Mogri

haiku

cisza przed burzą
porywem wiatru tańczy
liść miłorzębu


Marek Mikutowicz

Wiatr

"we mnie jest płomień który myśli
i wiatr na pożar i na żagle "

Z. Herbert



Od pewnego czasu
na moją plażę
przychodzi wiatr

w siedmiomilowych butach
włosem z bursztynu
wodą w mózgu

dawniej palił haszysze
pachniał buchalterią
a w salonach sztuki
rozbijał lustra

obecnie
jest cały
w skowronkach

sadzi wielkimi susami
przez gorący piasek
i ani mu w głowie
opisywać smutek świata

w narzeczu
rudowłosej blondynki


Adam Szadkowski

w owoce

jesteś dzieckiem jadalnym
w owoce

mimo braków w uzębieniu
a może dzięki nim
masz buzię pełną morwy białej

pod językiem
ani
anio
ann
annnn
a no ni mo wy
anioł
karmi się motyl
jedwabny

jesteś dzieckiem jadalnym
w owoce

po truskawkach odpraw szypułki
i egzorcyzmy nade mną


Kometa

*** (bez tytułu, bo mi dzisiaj mocną kawę podali)

nie lubię filiżankowych wspomnień
więc kiedy zostało tylko ucho widziałam
Szarą ulicę kawałek trawnika
słyszałam kamieni szepty o mnie

połykając landrynkowe łezki
uśmiecham oczy do serwetki
nie wyrzucę serca dzisiaj
schowam do buzi pod język

rozpadło się łóżko więc nie śpię
porcelany powieki tną stopy
na chustce układam włosy
miałam kiedyś ramkę na zdjęcia, wiesz?

nabrałam w usta cukierków
plułam nimi w ekran komputera
chyba ma wirusa
pod rękę idziemy do zoo

bawię się tam opakowaniem twoim
ciekawa co w środku
rozkładam na części dłonie
i kocham je teraz bardziej

w barze dzisiaj zasnę
w ramionach dymu Ty
zbuduj mi dom na biegunach
żebym mogła się gdzieś obudzić


Aneta Paradysz

Koda

rzeźbiłabym zapamiętale
w miękkim miodzie z ust poezji

-gdyby drżące pręciki żarówek
kładły się blado na modelu
w lustrze oka znalazłabym
wypukłość światła w kącie
cień

-gdybym strach przełknęła krętych
ulic śladem brukowanym ciekła
wybojem

-gdybym

z resztek siebie
refleks wydzieram ostatkiem
czaru barwy dnia

przed słowem


Piotr Mogri

haiku

pajęcza nitka
drgające krople rosy
zasypia motyl


Aneta Paradysz

Oddech

zaplatam
potargane myśli
w
kłos
prężny
oddech szybki

nawlekam koral cichych ust

i

wydech

równie cichy jak niepewność
czy nastąpi

twój ruch


Kai Fist

haiku

ukryta ważka
leśne żródło dygoce
zanurzony śpiew


Krzysia Skrzypczyńska

haiku

a drzewo drzemie
nocny lot hen ku niebu
cisza i pośpiech


Piotr Mogri

haiku

drobna rosiczka
zamknięty, zielony liść
klatka owada


Robert Fronczak

haiku

śnieżna polana
w liście wtulone kwiaty
grad i stokrotki


Piotr Mogri

haiku

szeleści droga
tkane kobierce lasu
barwy jesieni


Pan Pelman

haiku

ślady na śniegu
cicha pogoń na karku
zbielałe futro


Pan Pelman

haiku

żar z nieba płynie
w cieniu śmierć ukryta
nic się nie schowa


Adam Szadkowski

*** (miłość)

z życia jesteś?

czy owijasz się
cieniem

słońca cierniem
jak zadrą serca
kłuciem

nocnym ptakiem

pod gałęzią
przepaść jawna

kłamiesz że wiesz

pisklę piszczy
otwiera porcelanę dziobu

nakarm

ostatkiem sił jesteś?

czy początkiem


Adam Szadkowski

Erotyk Pierwszy

I-ściana

ja od ściany



szeleściły mi palce
jak szperałem przy policzku
twoim-
odwróciłaś zaspany oddech

koszmar odszedł
sen przyszedł
minęli się w locie
rzęs



ty z brzegu

brzeg-I


Agnieszka Puczyńska

Zapach Kobiety

sianem snem
włosów skoszonych
najzieleńszych
byłaś

wątłych luster
powidok zmieniał
grał światło
łamiąc trawy
wokół tylko
ja wdychałam
miękkość wody
ciało całość

strumienie nasze
proste ramiona
przekładały kolejno
przestrzeń

eterycznie
i niebezpiecznie
wciąż
pachnie


Agnieszka Puczyńska

Najprawdziwszy

widziałam jedwab
leżał delikatny na półce
i darł się na metry

adamaszek znudził
a tiule popękały
wymieniane niedbale

mogę mówić dalej
ale
trochę wstyd mi
ale
dalej

o najprawdziwszym aksamicie
o meszku swędzącym obietnicą
prawdziwie skrojonej sukienki

do kolan całowanej
od kolan kochanej


Kai Fist

Sonata

zarysowane czoło
otul
powłóczystym dotykiem

śpiewnie

przymglone oczy
rozbudź
zwiewną melodią
nim
ranek nastanie

chyłkiem szeptu

odejdź


Joanna Bonarska

Mandala

z kolorowych sekund
ulotnych jak piasek
sypię moją mandalę
jawnogrzesznicy

zamotana w kłębek
rozplątuję supły zdarzeń
raniąc palce do krwi
na szorstkim powrozie
próbuję zrozumieć

origami składane starannie
z papierowych dłoni
kołysze się na nitce ramion
jak wahadło foucaulta

więc wszystko się kręci?

czekam na wiatr
i zapach mokrej ziemi
gdy wrócę do łona matki
mojej i drzew


Joanna Bonarska

Detoksykacja

wgryzam się
głodnymi palcami
w suchą kromkę ziemi
po której twardo
stąpałam

czas szczęka zębami
gdy zastygam w bezruchu
staje

prostuję kręgosłup
czasoprzestrzeni
krótkimi muśnięciami
pożegnalnych oddechów

zapach drewna
jak ciemny piasek
wtłacza się pod powieki

uwalniam się
od nałogu


Joanna Bonarska

Koniunkcja

teraz tylko czuję.

spijasz cierpkie krople
z czarki brzucha
stosy synaps płoną
budząc alarm

gotycko wygięty firmament
zawisł parabolą ciebie

całkowite zaćmienie
aż do otwarcia oczu


Agnieszka Puczyńska

Katafalk Mój

nie chcę
snuć twarzy
wokół
porozrzucanych luk pamięci
szukać
oddechu
poduszonych słów

w białym kapeluszu
śpi
koszmar
kolejnego dnia
sączy się wolno
i strąca rzeczywistość

jest zimno
wycieram śmierć
w stary ręcznik
oczy i dłonie
już przywykły

nie czas
się bać
twarzy potwora
na progu

czarną kurtyną
zasłoń prawdę


Agnieszka Puczyńska

Bez

lęk
w czarnej źrenicy
krew boli

proszę jak żebrak
o zapomnienie wieczyste
jak anioł
o skrzydła nieśmiertelności

jak ciało żądam
głupiej wolności
której brzuch pełny

stopy zanurzam w Styksie
i wiem
na drugą stronę przechodzę

bez obola
bez


Kai Fist

Marzenia

podmuchem oddechu
odrywane
łuszczącym czasem

ostatni raz

tulący płaszcz
okrążył nikły uśmiech
fiołkami

smętnym szeptem
cień dotyku
zapłonął

leśny wiatr
wolę wpisał
w korę drzew


· Wszyscy Autorzy ·

© www.namida.pl 2004 - 2012
tomiki poezji